"Sprawa Elbląska". Pamiętajmy!

pod obeliskiem

pod obeliskiem - pod obeliskiem

W minioną sobotę elblążanie wspominali ofiary i wydarzenia tzw. "Sprawy Elbląskiej". Uroczystości na skwerze i pod obeliskiem rozpoczęły się w sobotnie południe.

Do zebranych, w imieniu prezydenta Elbląga Witolda Wróblewskiego, zwrócił się wiceprezydent Janusz Nowak, mówił m.in.

Mijają 72 lata od tragicznych wydarzeń znanych szerzej pod nazwą Sprawy Elbląskiej. Dziś przypominamy, że za tym określeniem kryją się brutalne stalinowskie represje, które w lipcu 1949 roku dosięgnęły społeczność Elbląga. Był to czas kiedy nasze miasto podnosiło się z wojennych zniszczeń i przybywali tu z różnych stron Polacy doświadczeni II wojną światową, aby z nadzieją układać swoje nowe życie

Sztandarowym miejscem powojennej odbudowy Elbląga były wówczas Zakłady Mechaniczne, które przygotowywały się do rozpoczęcia wielkiej produkcji przemysłowej. Wtedy właśnie, w nocy z 16 na 17 lipca 1949 roku, wybuchł pożar w gotowej już hali produkcyjnej nr 20. Próby zbadania przyczyn tego pożaru były pretekstem do zapoczątkowania przez władze komunistyczne represji, brutalnych przesłuchań i kar więzienia. Cała akcja propagandowa, sądowa i prześladowcza zyskała z czasem miano „Sprawy Elbląskiej”. Ucierpieli zarówno pracownicy Zakładów Mechanicznych, ich rodziny, jak również osoby nie związane z tym największym elbląskim zakładem.

Pod zarzutem sabotażu aresztowano ponad 100 osób, w różny sposób prześladowano około tysiąca mieszkańców. Władze i propaganda wykorzystały pożar do napiętnowania polskich reemigrantów z Francji, starając się wskazywać na ich winę. Polscy reemigranci przybywali do Elbląga w latach 1945-1949.wWedług szacunków było ich około 1.800 osób, głównie z terenów przemysłowych Francji. W oczach komunistów nie liczyło się więc, że chcieli wrócić do Polski i mieli za sobą doświadczenie pracy w przemyśle ciężkim. Podejrzany był już sam kierunek, z którego przybywali, a więc zachód, Francja.

W procesie głównym na karę śmierci skazano Francuza Jean’a Bastard’a i reemigrantów Andrzeja Skrzesińskiego i Alojzego Janasiewicza. Wyroków nie wykonano. Na wieloletnie więzienie skazano innych  mieszkańców – Bolesława Jagodzińskiego, Edwarda Dawidowicza, Józefa Olejniczaka, Bolesława Bubulisa i Adama Basistę. Wszyscy pracowali w Zakładach Mechanicznych.

Ofiarami aresztowań mogły być także przypadkowe osoby, nie związane w żaden sposób z zakładem. To sprawiło, że w mieście zapanował wówczas powszechny strach o rodziny, najbliższych i przyjaciół. Osoby skazane uniewinniono dopiero w 1956 roku po długim już czasie więziennej odsiadki.

Pragnę oddać dziś hołd wszystkim ofiarom „Sprawy Elbląskiej”. Nasza społeczność przywołuje tamte wydarzenia, które są gorzką lekcją funkcjonowania systemu stalinowskiego. Wspominamy dziś zmarłego we wrześniu 2019 roku - Józefa Olejniczaka, który jeszcze kilka lat temu brał udział w uroczystościach rocznicowych. Dla nas współczesnych był świadectwem tamtych wydarzeń.

Dziękuję wszystkim, którzy dziś zebrali się w tym miejscu, aby pochylić się z zadumą nad trudnym losem elblążan końca lat czterdziestych XX wieku.

Poza tragicznymi wydarzeniami z 1949 roku Zakłady Mechaniczne ZAMECH zapisały też piękną kartę w historii elbląskiego przemysłu. Cieszę się, że w czerwcu minionego roku najbardziej znany wśród elbląskich zakładów, przy ogromnym poparciu mieszkańców, zyskał swoje upamiętnienie w postaci znajdującego się nieopodal nas Ronda ZAMECH. W ten sposób pokazujemy jak My, współcześni Elblążanie, troszczymy się o pamięć i jesteśmy dumni z osiągnięć naszego miasta.

Po oficjalnych przemówieniach wiązanki kwiatów pod obeliskiem złożyli m.in. przedstawiciele parlamentarzystów, w imieniu władz samorządowych - Antoni Czyżyk przewodniczący Rady Miejskiej i Janusz Nowak wiceprezydent Elbląga, a także radni Rady Miejskiej, przedstawiciele służb mundurowych i środowiska kombatanckie.